Kiedy przestałyśmy z siostrą jeść mięso, jedyną rzeczą, za jaką tęskniłyśmy, były gołąbki. Na szczęście po jakimś czasie wymyśliłyśmy, że można zastosować granulat sojowy. I w ten sposób powstały gołąbki wegetariańskie. Najlepsze pod słońcem! Od tamtego czasu nawet moja mama zrezygnowała ze zwykłych gołąbków na rzecz wegetariańskich, bo są wg niej o niebo lepsze :-)
Fasolę w takim wydaniu jadłam po raz pierwszy w ormiańskiej restauracji. To proste danie tak mi posmakowało, że postanowiłam poszukać przepisu na nie. Podana tu wersja jest trochę przeze mnie zmodyfikowana (uproszczona) i wzbogacona o paprykowe "miseczki".
Cebulę z orzechami można podać w papryce lub zmielić w blenderze na pastę. A co z pastą? Pierożki, krokiety, kuleczki... to już zależy od Waszej wyobraźni ;)
Taki paprykarz to nie paprykarz do kanapek, według mnie. Może on raczej stanowić bazę gorącego dania, po prostu jako ryż, np. do duszonych warzyw czy kotlecików z tofu. Myślę, że może być również świetnym farszem, np. do gołąbków, choć wtedy może zajść potrzeba dodania jajka, aby farsz się nie rozsypał. Smacznego!