ciasto:
pół kilograma mąki pszennej
czubata łyżeczka soli
ciepła woda - około szklanki
nadzienie:
pół kilograma tłustego twarogu
dwa żółtka
pół szklanki cukru
łyżka cukru z prawdziwą wanilią
łyżka suszonej skórki pomarańczowej
Przygotowanie:
Na stolnicę przesiewam mąkę, dodaję sól. W mące robię zagłębienie i wlewam trochę wody. Mieszam tą wodę z mąką i ponownie dolewam wodę. Zaczynam wyrabiać ciasto. Wody ostatecznie dodaję tyle, by otrzymać bardzo zwarte ciasto.
By nabrało odpowiedniej elastyczności, przykrywam je miską i pozwalam "odpocząć" co najmniej 20 minut.
Czas na nadzienie.
Takie pierogi to rzecz, na którą każdy niejadek się skusi....
I gwarantuję, będzie chciał więcej.
A robi się nadzienie łatwo i szybko.
Po prostu wszystkie składniki [oprócz skórki pomarańczowej] miksuję długo i namiętnie w malakserze lub za pomocą miksera, aż zamienią się w jedwabistą masę. Do tej masy wrzucam teraz skórkę pomarańczową i wołam wszystkie dzieci do lepienia pierogów. I wcale się nie krzywię, jak masę z miski paluszkami do dzioba pakują, a nie do pierożków.
Na posypanej mąką stolnicy rozwałkowuję kawałek ciasta o wielkości pięści na najcieńszy placek, jaki mi się tylko uda. Z ciasta za pomocą dużej szklanki wycinam koła, na nie nakładam duże porcje farszu. Brzegi kół smaruję wodą i sklejam pierogi. By się zbytnio nie wysuszyły podczas robienia dużej ilości, gotowe pierogi przykrywam ściereczką.
Kiedy są już wszystkie gotowe, w wielkim garze zagotowuję dużo osolonej wody.
Do wrzącej wody wrzucam tyle pierogów, by utworzyły jedną warstwę. Delikatnie mieszam, by żaden nie przywarł do dna. Pierogi gotuję około 5 minut od moementu ich wypłynięcia.
A takie pierożki to najlepiej dzieciakom serwować ze śmietaną i wszelkimi owocami - truskawkami, malinami, etc. A jak nie ma świeżych, to z konfiturami albo z owocami z kompotu.