Grahamki drożdżowe
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Z chrupiącą lśniącą skórką i mięciutkim miąższem. Składniki: 2,5 szkl. mąki pszennej typu Graham 1850
1 szkl. mąki pszennej chlebowej (ja użyłam najzwyklejszej tortowej typ 450) drożdże: paczka suchych (7 g) lub świeże 14 g 0,5 szkl. mleka letniego (zwykłego lub roślinnego) 0,5 szkl. wody przegotowanej letniej 1 łyżeczka soli 2 łyżki oliwy 2 łyżeczki miodu/ słodu jajko (do posmarowania na wierzchu, żeby pięknie błyszczały) - niekonieczne Przygotowanie:Suche składniki (mąkę, drożdże) należy wymieszać w sporej misce. W garnuszku połączyć mleko, wodę, sól, oliwę, miód i wymieszać to za pomocą rąk lub mikserem (ze specjalnymi widełkami to drożdżowych ciast) ok 10 min. Po tym czasie należy postawić miskę pod przykryciem i zostawić na ok. 1,5 ha do wyrośnięcia ciasta. Powinno znacznie zwiększyć swoją objętość. Po upływie 1,5 ha ponownie należy kilka minut pomiętosić ciasto i uformować bułeczki. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, ponownie odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ok. 25 min). Przed włożeniem do pieczenia można wysmarować bułeczki jajkiem połączonym z mlekiem. Po tym czasie wystarczy porządnie nagrzać piekarnik do temp. 220°C i wstawić grahamki na ok. 25 min. Dodatkowe wskazówki:Z przepisu powinno wyjść ok 10 bułeczek. Niestety mnie wyszło tylko 8, ale za to są wyśmienite. Ciasto wyrabiam ręcznie ponieważ mój ręczny mikser nie dawał rady. Ciasto jest gładkie i nie przykleja się do rąk. Według mnie miodu w ogóle nie czuć. Może tegoroczny będzie bardziej aromatyczny. Przepis wypatrzyłam w internecie szmat czasu temu, ale bałam się że grahamki nie wyjdą. Wychodzą! Pamiętać jednak należy, że ciasta drożdżowe lubią ciepło więc nie otwierajcie okien. Ja "nagrzewam" dzieże albo na parapecie w słoneczny dzień albo chowam do lekko nagrzanego piekarnika. Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
co do miodu - myślę, że on nie jest tu dla smaku, a jako pożywka dla drożdży, więc właściwie nie powinno być go czuć. dałam go jednak sporo więcej, za 2 godziny się dowiem, jaki będzie efekt.
bułeczek wyszło mi 15, piekłam w foremkach na muffinki, więc wyglądają całkiem uroczo. foremki utrzymały mi bułki w ryzach, bo ugniotłam trochę zbyt rzadkie ciasto i bałam się, że mi się rozpełzną po blasze. :)
ilość miodu musiałaby chyba być podana w szklankach, żeby było go czuć. :D bułki są wytrawne, śniadaniowe i pycha.