Ciasto dyniowe
Typ diety: wegańska
Mleko kokosowe i dynię zazwyczaj łączymy w przypadku zupy. W tym przepisie są to składniki ciasta. Składniki:
ciasto:
500 g upieczonej dyni bez skóry (w sumie potrzebujemy 1,5 kg - dynia jest też dodawana do wierzchniej warstwy!)
2 szklanki mąki (1 pszenna, 1 pełnoziarnista)
1/2 szklanki cukru pudru
1 szklanka mleka roślinnego
1 płaska łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka octu jabłkowego
3 łyżki oleju
wierzch:
1 kg upieczonej dyni bez skóry
2 puszki zimnego mleka kokosowego (2x400 ml)
2 łyżki cukru pudru (lub ciut więcej, trzeba próbować)
+ posiekane orzechy włoskie
Przygotowanie:
ponad 60 min.
Dynię (500 g) blendujemy na gładką masę. Składniki na ciasto łączymy, dodajemy dynię i umieszczamy w nasmarowanej olejem tortownicy. Pieczemy w piekarniku przez 30 minut w temp. 180 stopni.
Pozostałą dynię również blendujemy na gładką masę. Mleko kokosowe (tylko stałą część) ubijamy w mikserze, aż będzie sztywne. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy do mleka cukier puder i masę z dyni - cały czas miksując (na najmniejszych obrotach).
Upieczony spód można ściąć na płasko, ale nie jest to konieczne, chyba że bardzo dziwnie wyrósł :)
Na ostudzone ciasto przekładamy masę, posypujemy orzechami włoskimi i umieszczamy w lodówce na całą noc.
Zdjęcia do przepisu:
Komentarze:
Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej.
I tak:
- Spód zrobiłam dokładnie według przepisu zmieniając tylko cynamon na mieszankę do piernika. Chętnie będę wracać do tego ciasta zmieniając dodatki smakowe, bo samo w sobie jest przepyszne.
- Z wierzchem miałam trochę problemów, bo mimo trzech dni w lodówce mleko kokosowe nie chciało się ubić. Skorzystałam z pomysłu Martiny i dodałam agar (2 łyżeczki rozpuszczone w 3 łyżkach wody). Posłodziłam syropem z agawy zamiast cukru.
- Piekłam spód w tortownicy 25 cm. Ciasto nie jest wysokie, chyba jeszcze niższe niż na zdjęciach tutaj, ale wyrasta ładnie i nie jest zbite. Mała górka wyrosła na środku, ale nie ścinałam.
- Ciasto z masą dyniową spędziło noc w lodówce. To kolejny plus, można zrobić dzień wcześniej. Lubię takie przepisy na wypieki okazjonalne, bo się nie stresuję, że coś mi nie wyjdzie i mam czas na ewentualne ratowanie się czymś innym.
- Udekorowałam polewą czekoladową tym razem sugerując się pomysłem Patrycji (rozpuszczona gorzka czekolada + 2 łyżki mleka kokosowego, 1 łyżka cukru pudru i trochę przyprawy piernikowej). Na wierzchu położyłam orzechy włoskie.
- Ciasto wygląda rewelacyjnie, w sumie jest proste do zrobienia. Może nie na codzień, bo jednak mleko kokosowe jest dosyć drogie (ja kupuję takie bez dodatków, lepszej jakości).
Takich ochów i achów jeszcze nie słyszałam. Wszystkim bardzo smakowało. Siedem osób i nie został ani okruszek. Moja przyjaciółka zamówiła sobie takie samo na imieniny, tylko "żeby spód też był trochę czekoladowy". Bardzo polecam. Nula dziękuję za cudowny przepis.