Nie ma nic wspólnego z "gorącym kubkiem" ;) Podbija serca jedzących, gdziekolwiek jej nie zrobię - moje też kiedyś podbiła. Ale z Chin chyba nie pochodzi...
Absolutnie wybitna, dużo lepsza niż którakolwiek ze znanych mi wersji - dodałam trochę wędzonego tempehu i nie potrafiłam już utrzymać języka za zębami...
To pierwsze takie połączenie w mojej kuchni, nie podchodziły mi owoce z warzywami w jednej misce - tymczasem wyszło naprawdę fajne! Brakuje tylko zdecydowanie ostrzejszego akcentu, żeby zrównoważyć sł
Dzięki temu przepisowi bezboleśnie przygotowałam pierwszy raz w zyciu szparagi, w wersji z makaronem polecanej przez Patrycję. ;) Dzięki za łopatologiczne wyjaśnienie! :)