Absolutnie wybitna, dużo lepsza niż którakolwiek ze znanych mi wersji - dodałam trochę wędzonego tempehu i nie potrafiłam już utrzymać języka za zębami...
To pierwsze takie połączenie w mojej kuchni, nie podchodziły mi owoce z warzywami w jednej misce - tymczasem wyszło naprawdę fajne! Brakuje tylko zdecydowanie ostrzejszego akcentu, żeby zrównoważyć słodycz owoców, następnym razem dodam cebulę, wzorem z innego przepisu na podobną sałatkę.
Dzięki temu przepisowi bezboleśnie przygotowałam pierwszy raz w zyciu szparagi, w wersji z makaronem polecanej przez Patrycję. ;) Dzięki za łopatologiczne wyjaśnienie! :)
Zrobiłam, zjedzone, komisyjnie ocenione jako świetne :) Zamiast cieciorki w mojej wersji była biała fasolka z puszki i świetnie się wkomponowała :D Będę robić częściej!
Świetny przepis - nie jadłam krupniku odkąd zrezygnowałam z mięsa, a tu proszę... znów przypomniałam sobie smak mojej ulubionej zupy z dzieciństwa.
Proporcje faktycznie są zabójcze - zrobiłam wg własnej miarki do zup (2 marchewki, 2 pietruchy, 4-5 ziemniaków), tylko na to szklanka kaszy okazała się zbyt dużą ilością. Nic nie szkodzi - gęsta i przepyszna :D
Dodam tylko, że takie grzanki są najlepszym sposobem wykorzystania czerstwego chleba, którego nikt już nie chce jeść w normalnej postaci. Ja smażę je z jednej strony bez przykrycia, potem obracam, wrzucam plasterek sera i przykrywam patelnią - wtedy szybciutko się roztapia. Mmm...
Wyszedł super, jest jaśniejszy od tych na zdjęciach (używałyście innej niż pszenna mąki?). Smaczny, bez zakalca i przepuszysty. Trzymałam go w piekarniku ponad godzinę, a i tak skórka ledwo się zarysowała, więc posiadaczom starych gazówek polecam sprawdzać stan chlebka na bieżąco. Rewelacja! (: