Domowy bulion krok po kroku - sekret smaku twoich zup
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Bulion z kostki nigdy nie dorówna domowemu, nie osiągniemy mistrzostwa sięgając po przyprawy do zup, vegety i inne wynalazki - nie ma się co oszukiwać! Spróbujcie przygotować bulion samodzielnie, a wasze zupy będą aromatyczne i przepyszne - koniec z marudzeniem że kompletnie wam nie wychodzą :) Bulion jest prościutki w przygotowaniu, poradzą sobie nawet nowicjusze, więc nie ma sie co zastanawiać. Co więcej, wystarczy przygotować go dzień wcześniej, żeby później mieć ekspresowy wręcz obiad :) Mozna go też zamrozić, jeśli mamy wystarczająco duży zamrażalnik. Totalne leniuchy mogą sięgnąć natomiast po włoszczyznę z mrożonki - już szybciej i prościej być nie może ;) Składniki: włoszczyzna (4 nieduże marchewki, 2 pietruszki, malutki seler, por)
+ opcjonalnie dodatkowy średni por (to w porze jest masa aromatu!) 1 niewielka cebulka ew. liście lubczyku lub selera, razem z łodygami (dają super aromat! nie przypadkiem podstawą Maggi jest wyciąg z lubczyku) ew. 1-2 łyżki oleju do smażenia 3 l wody lub ok. 1,5 l dla uzyskania b.esencjonalnego bulionu (np. do <a href="http://puszka.pl/przepis/2753-pomidorowka-krem_ze_swiezych_pomidorow.html">pomidorowej zupy krem</a>, <a href="http://puszka.pl/przepis/5460-najpyszniejszy_barszcz_czerwony_czysty_bardzo_esencjonalny_bez_cukru_.html">czerwonego barszczu</a>, grzybowej i sosów) ew. 1 listek laurowy ew. 2-3 kulki ziela angielskiego ew. inne, np. czosnek, tymianek sól ew. sos sojowy pieprz ziołowy pieprz czarny Przygotowanie:Obrać i umyć warzywa - pora najlepiej naciąć wzdłuż i wypłukać starannie, bo piach może być dość głęboko między jego liśćmi. Warzywa pokroić w zależności od zastosowania - jeśli będziemy je później wyławiać (np. do barszczu czerwonego) to wystarczy przeciąć na pół - byle do garnka się zmieściły. Jeśli warzywa mają zostać w zupie (np. do krupniku czy ogórkowej), to marchewkę i pietruszkę ciach ciach w talarki, selera w słupki, a pora przeciąć wzdłuż i posiekać w poprzek - dzięki temu nie przybierze formy ciągnących się glutków (patent mojej siostry, która strasznie wkurzało jak łowiłam pora z zupy). Część lub całość warzyw można też utrzeć na tarce (np. do zupy jarzynowej). Do garnka wlać odrobinę oleju, wrzucić warzywa, jeśli mamy to również liście lubczyku i selera (ważne szczególnie jeśli mamy młodą włoszczyznę z malutkimi warzywami), i podsmażyć na średnim ogniu aż marchewka zmieni odcień na jaśniejszy, a całość zacznie pięknie pachnieć (ok. 5 min.). Ten zabieg nada zupie lepszego, intensywniejszego aromatu. To z kolei patent mojej mamy :) Tłumaczę to sobie tak, że związki aromatyczne rozpuszczalne są w tłuszczach i dlatego to działa. Warzyw nie przesmażam tylko do barszczu czerwonego, bo nie chcę, żeby pływały w nim oka. Cebulę obrać, nadziać np. na stary widelec i opalić nad ogniem (skórka cebuli ma być w zasadzie czarna, pokryta bąbelkami) lub pokrojoną w krążki "przypalić" z obu stron na suchej patelni - moja babcia przypalała ją bezpośrednio na płycie kuchennej (takiej z fajerkami). Dzięki temu będzie bardziej aromatyczna. Cebulę wrzucić do garnka. Dodać listek laurowy i ziele angielskie, całość zalać chłodną wodą i przykryć (!). Po zagotowaniu zmniejszyć gaz na minimum - zbyt intensywne gotowanie sprawia, że bulion jest mętny. Gotować jeszcze conajmniej 15-30 min., choć podobno najlepszy bulion to taki gotowany 3 godziny :) Dodatkowe wskazówki:Nie ma co kombinować z proporcjami warzyw, a w szczególności wykluczać tych, których najbardziej nie lubimy - tylko i wyłącznie ich komplet da wspaniały, zrównoważony, pełny smak. To mądrość nabyta od mamy, która swojego czasu próbowała różnych kombinacji i koniec końców wróciła do starych, sprawdzonych proporcji :) Cebulę można oczywiście posiekać i przesmażyć z resztą warzyw lub po prostu dodać w całości do zupy, ale taka przypalona lepsza :) Pamiętajcie, nie chodzi o to, żeby ugotować warzywa, tylko żeby jak najwięcej smaku oddały do bulionu. Stąd długie, powolne gotowanie na małym ogniu. Warto być cierpliwym :) Dobrą przyprawą do bulionu i zup w ogóle jest sos sojowy - tylko nie można z nim przesadzić, bo zdominuje smak i popsuje kolor zupy. Bulion można przechowywać w lodówce kilka dni, a w zamrażalce do 3 miesięcy. Żeby zaoszczędzic miejsce, można bulion zredukować (odparować) i zamrozić w porcjach. Wyłowioną włoszczyznę można wykorzystać np. robiąc kotlety, pasty do pieczywa, pozupny, warstwowy pasztet "bez strat" albo do sałatki jarzynowej (wtedy jednak warzywa nie mogą być rozgotowane). Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
Taki bulion można też podać jako rosół, po wyciągnięciu warzyw, z pokrojoną w talarki marchewką i makaronem, albo z tartymi warzywami i ryżem lub kaszką manną. W takim wypadku jednak według mnie lepszy jest bulion bez przesmażonej włoszczyzny. Podobnie przy czystym barszczu, o czym wspomniałaś w przepisie.
Jeśli chodzi o cebulę, to znam ten patent od mojej mamy. Cebule kładziemy bezpośrednio na palniku i opalamy z dwóch stron. Kuchenka elektryczna też daje radę.
Potwierdzam, zupy trzymane na niewielkim gazie przez kilka godzin są bogatsze w smak. Ogólnie polecam, warto jest włożyć trochę więcej wysiłku w przygotowanie smacznej zupy :)
Zwykle w ten sposób gotowałam coś niby rosół, ale nigdy nie wpadłam na to, żeby gotować w większych ilościach i mrozić. Dzięki za patent :D
2. winny moze byc pasternak, ktory w warzywniakach sprzedaja nam jako pietruszke, a ktory jest bardzo bardzo slodki, natomiast innego smaku za duzo od siebie do wywaru nie dodaje (sprawdz w google wyglad pasternaku i pietruszki, roznia sie nieznacznie, wielkoscia i kolorem, ale jak juz sie wie, to latwo mozna rozpoznac, rowniez po zapachu)
A przecież każde warzywko coś "wnosi" do bulionu. Na takim bulionie każda zupa musi się udać!